Pokazywanie postów oznaczonych etykietą xmas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą xmas. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 grudnia 2019

chcę znów biec

Dobry wieczór kruszyny.
Jest 21:33 gdy piszę tę notkę i boję się, że znów nie usnę. Przyzwyczaiłam się do domu pełnego ludzi, porannej kawy przygotowanej przez mamę, promieni słonecznych budzących mnie z rana i ciepła - fizycznego i psychicznego. Teraz znów muszę wracać do zimnego i pustego mieszkania... Chyba w Nowy Rok przyjadę na noworoczny rodzinny obiad, ale musiałabym rozkminić ten cały proces z przyjazdem pod względem logicznym. Coś wymyślę.

Jutro Sylwester. Nie cieszy mnie on. Co prawda spędzam tę noc ze znajomymi, lecz nie mam najmniejszej ochoty się z nimi widzieć. Spędzanie tej nocy samej już totalnie nie wchodzi w grę - jak mam chlać to lepiej z kimś i chociaż "dobrze się bawić". Mam za dużo problemów na głowie pod koniec tego roku, żeby myśleć o pozytywach. W akcie desperacji stworzyłam magiczny słoik. Wrzucam do niego zapisane na karteczkach życzenia, które chciałabym aby się spełniły. Kilka kartek już jest wrzuconych, co jakiś czas przychodzą mi do głowy nowe pomysły. Może dziecinne, żałosne i ani trochę do mnie podobne - ale może zadziała? :>


niedziela, 29 grudnia 2019

sunny'tea


Jutro już wracam do siebie. Niedzielę spędzę jeszcze z najbliższymi, trochę się poobijam, pojem dobrego jedzonka i odpocznę. Jak sobie pomyślę, że będę musiała się pakować, pojechać z walizką na dworzec, potem siedzieć w pociągu x czasu to aż mi się słabo robi - nienawidzę tego. Myślałam ostatnio nad ponownym przystąpieniem do egzaminów na prawko, w sumie przydałoby się... nie mam pojęcia jak długo ważny jest test teoretyczny, a nie miałabym ochoty pisać go drugi raz - więc chyba zaczną w najbliższym czasie jazdy (jazda zimą wbrew pozorom nie jest taka zła!). 

Słońce świeci mi prosto na klawiaturę i oświetla moje pulchniutkie palce - przez święta naprawdę są pulchne. S h o o k! Najgorsze partie ciała, które od razu puchną po zjedzeniu węgli/większej ilości jedzenia:
* dłonie
* twarz
* brzuch
Dlatego ubóstwiam jak po tygodniu wyrzeczeń, widzę w lustrze podkreślone kości policzkowe i całkiem zgrabne palce ;). 

A jak to wygląda u Was? Jestem max ciekawa czy tylko ja mam takie okropnie znienawidzone strefy...

środa, 25 grudnia 2019

diaries


God morn!
Pierwszy dzień świąt - jak Wam mija? Jakie plany? Spędzacie w domu z bliskimi czy może zaczynacie już typowe objeżdżanie rodziny? Ja osobiście mam ochotę zostać w domu, no wiecie: miękka kanapa, świąteczne badziewne filmy, pierogi popijane barszczem i totalna chillera - ale akurat dziś jestem zmuszona do opcji nr 2. No cóż, ten jeden dzień w roku chyba dam radę ;).
Poza tym...
zastanawiam się jakie filmy obejrzeć. Tyle wolnego, za naukę się nie wezmę (oh no!) a mam ochotę na jakieś KINO AKCJI, NAJLEPIEJ ŚWIĄTECZNEJ I FILM MOŻE BYĆ NAWET KLASY Z BYLEBY BYŁ! Więc może jakieś propozycje?
Ja już Wam powiem, że Kevin obejrzany (tak samo jak "Witaj, Święty Mikołaju!") i zastanawiam się "co dalej?". "Mean Girls" również chodzą mi po głowie, ale jednak nie mam ochoty na rozbudowane wątki miłosne. 
Dla każdego, kto zapoda jakiś tytuł jest zaplanowana niespodzianka (no niech już będzie ^^). Zobaczymy, czy czymś mnie uraczycie...

♥♥♥

wtorek, 24 grudnia 2019

niepewna przyszła ość


Jak przed Wigilią kruszyny?
U mnie świeci słońce, 7 stopni na plusie - i jak tu czuć świąteczny klimat? Jedyne aspekty przypominające Boże Narodzenie to: chaos w domu i polskie kolędy, które włączyła moja mama. Ja staram się "zescalić" z tym wszystkim, myśleć pozytywnie i odpędzić wszelkie złe myśli - ale są momenty gdy po prostu się nie da. Ciąży nade mną aktualnie dosyć spory problem, który ma się w najbliższym czasie rozwiązać (wspominałam już). Do tego czasu będę żyła w niepewności i naprawdę nie mogę się zbytnio skupić... na niczym. Nawet na nauce do egzaminów. Od tego zależy całe moje przyszłe życie. Pewnie sami mieliście takie problemy, gdzie wykorzystaliście WSZELKIE pomysły dotyczące ich rozwiązania, a potem czekaliście na hmmmnnn... konsekwencje(?). Konsekwencje negatywne bądź pozytywne (nazwijmy to w ten sposób). Mam wielką nadzieję i pewność, że będzie dobrze - ale wszystkiego nie można przewidzieć.

Oprócz tego wszamałam dzisiaj cztery kanapki. Pieczywo jest niezdrowe i ble ble fu fu, lecz ja mam święta i wyjebane póki mogę hahaha. Zapewne jak wrócę do siebie, to wróci na nowo masa stresu a co za tym zwykle idzie - brak apetytu. Jeszcze mam zaplanowane kilka treningów z trenerem w styczniu, a potem chcę chodzić już regularnie na siłownię albo trenować sport, który chciałam. Za dużo nie planuję, myślę o tym co jest TU I TERAZ. Na chvj mam się cieszyć w moich planów na przyszłość, jak może z tego zostać zwykła, nędzna ość...

Ale ja Wam nie życzę ości, wręcz przeciwnie - życzę Wam dorodnych ryb: pstrąga, łososia (jakie tam lubicie). Abyście nie narzucali sobie za wiele celów na 2020, bo po co? 1kg w dół to zawsze kilogram w dół! Nie trzeba chudnąć 10kg w ciągu 5 dni :) i nic złego się nie stanie, jak zjecie pączka - ba! nawet jak będziecie wpierdalać nocą wszystko co macie w lodówce. Jesteśmy tylko ludźmi, do perfekcji nam daleko, ale zawsze możemy się starać. Rozumieć nasze porażki i na ich podstawie kreować przyszłe sukcesy. Bądźcie KREATORAMI własnego życia. Nie twórzcie własnej osoby z gromady celów, które zapiszecie w różowym dzienniku za 100zł - KREUJCIE siebie z tego, co przeżywacie; z błędów; z sukcesów; z nawyków; z tego, co Was otacza. 
~ Nora.


sobota, 21 grudnia 2019

merry xmas honey! ♥


Ho ho ho!
Witam Was kruszyny w tym kończącym się 2019 roku! 
Ten blog założyłam niemalże rok temu, bodajże pierwszy post jest z początku stycznia (jak to zleciało!). Na blogu widnieje 11546 wyświetleń, czego nigdy bym się nie spodziewała. Chciałam Wam też podziękować - wiernym obserwatorom i osobom, które trwały ze mną w komentarzach. Nie udało mi się co prawda znaleźć tu przyjaciół, ale nie ma co ukrywać - każdy/a (zauważyłam, że są tu też chłopcy, których ściskam bardzo mocno!) z nas chce poczuć się nieco "incognito" ze swoimi problemami związanymi z odżywianiem...

Moja droga nie jest usiana różami (i nie była), powoli waga spada, wracam do "normalnego jedzenia" bez kompulsów ale też bez skrajnych głodówek. Na Nowy Rok niczego sobie nie obiecuje - bez zbędnego pierdolenia "nOwY RoK nOwA jA" bo ileż można. Na święta nie żałuję jedzonka, aczkolwiek nie będę się nim opychać jakbym całą wieczność nie jadła (co się zawsze powtarza haha).

*****
Życie prywatne akurat mi się sypie jak uj, no ale liczę na odmianę w niedługim czasie - póki co staram się myśleć pozytywnie i czerpać garściami całe dobro, jakie dostaje. Chociaż tyle jestem w stanie dla siebie zrobić.

A WYGLĄD BLOGA ZNOWU INNY bo z tamtym jakiś error, a że lubię klimaty blogosfery wyjęte niczym z 2k12 to zrobiłam coś swojego. Nie ma cute Hello Kitty, ale jakaś odmiana musi być.




Słowem wstępu ITS ALL, z racji że mam teraz sporo wolnego postaram się do Was zaglądać często, a notki też będą wrzucane na bieżąco.

Buziaki!