niedziela, 10 stycznia 2021

hei 2021!

 Hei kruszyny!

W roku 2020 bywałam tu często, potem znikałam i znowu wracałam. Mijają już 2 lata odkąd prowadzę tego bloga - mój związek z Aną tak jak się zaczął, tak nadal jest. Ostatnio pojawia się w mojej głowie częściej, daje o sobie znać:

"Może nadszedł czas na ogarnięcie się, co?"

"Do perfekcji trochę brakuje kochana..."

"Chcesz jeść tę kostkę czekolady? Rób co chcesz, ale potem nie narzekaj na swój brzuch!"


Zaczęłam więc ograniczać kalorie -w tym miesiącu mam sesję, także nie rzucam się na głęboką wodę z cholernie mocnymi restrykcjami. Chcę mieć siłę na naukę! Na początek obcięłam kalorykę i wprowadziłam spacery na rozruszanie się - mam zamiar wrócić do biegania, a powroty nie są proste; ze sportem należy szczególnie uważać.

Poza tym przestałam palić fajki i ograniczam alkohol. Raz w tygodniu pozwalam sobie na 2-3 lampki wina do kolacji czy umielenie nastroju, a papierosów nie palę od 10 dni. Nawet mnie do tego nie ciągnie, co jest ewenementem! Na pewno pomoże mi to w powrocie do sportu.

A jak u Was? Osobiście uważam, że Nowy Rok niczego nie zmienia. Tak jak pisałam dokładnie rok temu: "[...] zeszłoroczne faktury i tak trzeba opłacić." 

;)

poniedziałek, 14 grudnia 2020

ostatnie lub pierwsze płatki śniegu

 Hei.

Ponad miesiąc czasu wiało tu pustką i chłodnym wiatrem, ale wracam.
Zawsze wracam.

Powiem Wam szczerze, że moja chęć zgubienia wagi odeszła ostatnio na dalszy plan. Mam więcej poważniejszych (chociaż kto wie - może wcale nie są aż tak istotne?) problemów na głowie i to mnie aż zanadto zajmuje.

W każdym razie - stwierdziłam, że skupienie się na smuklejszej sylwetce w gorszym etapie naszego życia jest dobrym pomysłem. To, że pali nam się świat, wcale nie oznacza że nie możemy stawać się lepsze!


Prawda? :)

Moja waga stabilnie oscyluje w granicach 57-58kg. Przez pandemię nie chodzę na siłownię i moja aktywność ogólnie zdecydowanie spadła. Bolą mnie plecy i kark. Spacer w maseczce niezbyt mnie zachęca do wyjścia na spacer... ale trzeba jakoś rozruszać kości.


Powyżej piękna Cate aby było na czym zawiesić oko w notce ;)

 Poza tym muszę zacząć niedługo poważny maraton naukowy. Egzaminy w styczniu, czas leci a nie mam zamiaru ich zawalić. Alkohol ostatnio wyprowadził mnie z równowagi (mogłabym rzec, że zniszczył mi mój codzienny harmonogram).

Więc jak sami widzicie, każdy niesie swój bagaż... lecz najważniejsze co można zrobić, to próbować go rozpakować.

sobota, 31 października 2020

tylko % mnie rozumieją

 Yo!

Aktualnie bardzo przykładam się do nauki na studiach, co bardzo mnie cieszy. Poza tym mam problemy w związku i ogólnie - odnoszę wrażenie, że żyję w jeb@nej symulacji. Wszystko niby w porządku, aczkolwiek zawsze widać rysy na szkle.

 Swój ból próbuję naprawić alkoholem... nienawidzę samej siebie za to, ale tylko to na razie pomaga.

Liczby na dzień dzisiejszy:

170cm
58 kg

***

I gdy wszystko jest już niczym,

wyobraź sobie "nic" we "wszystkim".

piątek, 16 października 2020

łeb mnie boli

 Nie widzę innego, sensownego tytułu na tę notkę.

Po prostu od paru dni notorycznie napie^dala mnie głowa. W nocy prawie nic nie śpię, jem znowu jakieś śmieci, ze studiami idzie dość opornie (chociaż nie mogę aż tak surowo do tego podchodzić - kupiłam kodeksy i zamówiłam podręczniki, także jest progress). Znowu w życie weszły te nieszczęsne restrykcje, ale to wie każdy z nas sooo... nie widzę sensu większego rozpisywania się na ten temat.

Tak jak wspomniałam na początku - jem shit. Moja dieta od dłuuugiego czasu nie składa się praktycznie z żadnych świeżych owoców czy warzyw. Nie widzę żadnych skutków tego, ale wyznaję zasadę zróżnicowanego odżywiania - muszę działać w tym kierunku. Zauważyłam, że zaczęłam znowu zajadać emocje (sic!), co jest niepokojące. Nie mam zamiaru przechodzić po raz kolejny rozdziału pt. "Binge". Nie mogę na to sobie pozwolić.

Aby było łatwiej postawię sobie na początek parę celi (tudzież wyrobię trochę dobrych nawyków); niezbyt skomplikowanych. Wydrukuję z nimi malutką tabelkę, przez co łatwiej będę mogła monitorować cały przebieg.

Co chciałabym wprowadzić?

♥ alkohol tylko w weekendy
♥ ograniczenie palenia
♥ max. 1000 kcal dziennie
♥ joga dla lepszego samopoczucia i zdrowia
♥ pić ziołowe herbaty
♥ jedno jabłko dziennie

Zabawnie to wygląda z tym jabłkiem, prawda? Kiedyś je uwielbiałam, a teraz mam problem żeby zjeść chociaż kawałek... a są takie zdrowie.

piątek, 9 października 2020

gorzkie życie proszę Pani

 Witam.

Zaczęły się studia. Nauki od cholery. Udało mi się schudnąć, lecz raz jem bardzo mało a potem więcej. W każdym razie myślę, że moja waga jest stabilna - still 56 kg. 

Papierosy palę nadal, choć mój chłopak tego nienawidzi - no cóż, nie zrezygnuję bo pomagają mi we wszystkim. Ostatnio moje życie to jeden wielki zlepek porażek, przyjemności, adrenaliny i niepewności. Niby niestabilnie, ale kocham to uczucie.


Pewnie dlatego mam tak "różne" podejścia do mojego odżywiania. Kiedy muszę to zajadam emocje, chociaż ostatnio je zapijam...


niedziela, 30 sierpnia 2020

"znowu" 3x

 Cześć.

Znowu kolejna przerwa, znowu mnie tu nie było przez X czasu... i znowu jestem w rozsypce. Dzięki za ostatnie słowa troski - wczoraj tu weszłam i stwierdziłam, że muszę coś napisać.

Przez długi czas mało jadłam, ale znowu zaczęłam zajadać emocje. Nie wiem dlaczego i czym to jest spowodowane. Chyba znowu narasta we mnie pewien lęk (podobny do tego, który odczuwałam we wrześniu zeszłego roku) i podświadomie sięgam do jedzenia, jako "wybawcy". 

Przez ostatnie 3-4 dni jadłam sporo: węgle, alkohol, słodkie napoje. Oczywiście dzisiaj już koniec, zdałam sobie z tego sprawę, że nie mogę tak. Zamiast wracać do najgorszego punktu wyjścia, muszę uporządkować najważniejsze sprawy w swoim życiu. Zamiatanie ich pod dywan idzie mi znakomicie - gorzej, kiedy brud zaczyna wystawać :), Pozorne sprzątanie bez podniesienia dywanu nie zda się na nic. Zasieje to jedynie prowizoryczny spokój, który minie szybciej niż przyszedł.

Oprócz tego musiałam zakończyć znajomość z pewną bliską mi osobą, pomimo że nie musiałam... ale czasami nawet najszczersze chęci nie wystarczą.

No cóż, mam nadzieję że te ostatnie dni niczego nie zepsuły. Trochę wody zatrzymało się od węgli w organizmie + jestem na dodatek przed okresem, także efekt ten jest spotęgowany.

Liczę na to, że odzyskam znowu chęci : )


poniedziałek, 3 sierpnia 2020

#56

Ahoj!

Nie było mnie tu długo (niestety). Miałam i w sumie nadal mam dosyć ciężki okres w życiu. Od ostatniej notki schudłam ok. 2-3 kg, więc nie jest źle. Pomimo wszystko starałam się utrzymywać niskokaloryczną dietę i dzięki temu mój żołądek przyzwyczaił się do małej ilości jedzenia. Nie czuję często głodu; zwykle koło godziny 13:00 jem pierwszy posiłek, potem między 16:00-18:00 coś jem i to wystarcza. Wypracowałam sobie nowy tryb i nie ukrywam - trochę czasu to zajęło, lecz dzięki temu łatwiej jest to kontrolować (może źle to ujęłam - mój organizm sam to ogarnia haha).

Dla motywacji (waszej i swojej) wrzucam kilka bilansów z ostatniego tygodnia, które były moim osobistym przełomem.

 
28/07

Obiad:
1 kromka chleba z serkiem

Kolacja:
Sałatka

TOTAL: 577 kcal

29/07

Obiad:
2 ugotowane jajka

Kolacja:
Sałatka

TOTAL: 480 kcal

30/07

Obiad:
1 ugotowane jajko

Kolacja:
2 tosty

TOTAL: 347 kcal

31/07

Obiad:
1 ugotowane jajko

Kolacja:
Makaron z pomidorami

TOTAL: 776 kcal

01/08

Obiad:
2 tosty

Kolacja:
Sałatka

TOTAL: 630 kcal

02/08

Śniadanie:
2 tosty z pomidorem

Obiad:
Tost z jajkiem

Kolacja:
Sałatka

TOTAL: 1050 kcal


Wczoraj zjadłam nieco więcej aby podkręcić trawienie... W najbliższym czasie planuję jakieś ważenie, bo widzę po sobie że trochę zeszło.

czwartek, 2 lipca 2020

#3 SGD Ann Logg

Kolejny dzień SGD, dzisiaj trochę więcej kcal bo 500. Na wieczór planuję jogę na kręgosłup, bo od samego rana łupie mnie w krzyżu.

BILANS

02/07

Śniadanie
2 tosty z pomidorem i sałatą + kawa

Obiad
Pokrzywa do picia + sałatka


Zjem coś jeszcze, żeby dobić tych 500 - nie chce jeść mniej niż jest zalecane. Aktualnie poza bilansami nie mam się czym z Wami dzielić. Najbliższe ważenie planuję na sobotę. Wizualnie widzę różnicę i co najważniejsze - czuję się lepiej. 

Na Wasze blogi wchodzę codziennie; niestety zdarza mi się nie komentować wszystkich notek ze względu na: czas, zapominalstwo albo najzwyczajniej w świecie nie mam nic do dodania. 

środa, 1 lipca 2020

#2 SGD Ann Logg

BILANSE

30/06

Śniadanie
Kawa

Obiad
Krewetki

TOTAL: 302/300 kcal

01/07

Śniadanie
Kawa

Obiad
Szaszłyki z papryką i cebulą + tost

* * * *

Dziś mój limit wynosi 400 kcal - mam do wykorzystania jeszcze ok. 250. Jeżeli coś się zmieni to zedytuję pewnie tę notkę. Staram się trzymać planu, zwłaszcza że w weekend idę na grilla co jest jednoznaczne z lekką nadwyżką (mam nadzieję, że będzie lekka). Co prawda w weekendy jest z jakieś 600-700 kcal, więc wbrew pozorom można się zmieścić. Nie lubię mocno się ograniczać na spotkaniach ze znajomymi, szczególnie że jestem miłośnikiem karkówki...

Do następnego!